Odnawianie drewnianej podłogi, czyli jak samodzielnie usunąć lakier.

Łuszczenie się lakieru pod wpływem preparatu do usuwania starych powłok.

Renowacja podłogi? Jak do tego doszło.

Niedawno miałam przyjemność dokonać małej renowacji podłogi. Ktoś, bo nikt się nie przyznaje, zostawił otwarte okno na klatce schodowej. Ulewny deszcz postanowił wtargnąć na podłogę półpiętra. Aby poczynić takie szkody, prawdopodobnie pozostał na niej w postaci stojącej wody całą noc. No zdarza się. Podłoga jednak zgłosiła protest. Jej lakier na drewnianych klepkach zaczął się łuszczyć i poczerniał. Ilekroć odwiedzałam rodziców, koliło to moje oczy. Ewidentnie odnowienie tej starej drewnianej podłogi stało się pilne i konieczne.

uszkodzona podłoga

Stary uszkodzony parkiet nie wyglądał zachęcająco.

Z czym przyszło się zmierzyć, rozpoczynając remont.

Więc nadszedł i ten dzień, w którym należało się z tym rozprawić. Wydawało się dość prostym zadaniem. Około półtora metra kwadratowego podłogi parkietowej. Przecież cyklinują całe pokoje czy duże sale. Niestety. Nie przewidziałam, że podłoga malowana około 40 lat temu może mieć tak mocną i grubą powłokę lakieru. Najprawdopodobniej malowanie odbywało w sposób następujący: Puszka lakieru dwuskładnikowego, wylana na półpiętro w celu wypoziomowania tu i ówdzie krzywej podłogi. Następnie samo wypoziomowanie lub drobna pomoc pędzla.

Efekt? Powłoka lakieru grubości kilku minimetrów.

Na pierwszy ogień poszedł Scalpex NW. Jest to produkt w postaci żelu. Stosowany przeważnie do powierzchni pionowych. Dedykowany do ściągania farb różnego rodzaju. To może i lakieru? Częściowo rozpuścił powierzchnię lakieru, ale jeszcze nie dość satysfakcjonując siłę roboczą w mojej osobie.

Zatem użyłam Scalpik Decap’sec NW. Ma postać płynu. W mojej opinii idealny do powierzchni poziomych. Niestety tak jak wszelkiego rodzaju farby schodzą po użyciu wspomnianych preparatów niemal od ręki, tak w przypadku tak grubego lakieru wymagało to kilkakrotnej aplikacji. Oba preparaty rozpuszczają powierzchnie farby czy lakieru tworząc liczne pęcherze. Wystarczy usunąć je z czyszczonej powierzchni szpachtelkiem.

Efekt usuwania lakieru z parkietu.

Takim to cyklicznym zabiegiem doprowadziłam podłogę do stanu, w którym pozostała na niej ledwie cienka warstwa lakieru. Czyli doszłam do punktu, w którym zazwyczaj staje Pan cykliniarz i zabiera się do szlifowania parkietu ;)Tym razem najniższy gradian płótna ściernego założony to na wiertarkę to na szlifierkę oscylacyjną pozwolił na wyszlifowanie podłogi do stanu zero. Samo gładkie drewno. Zajęło mi to dwa dni. Mało i dużo. Pewnie byłoby szybciej, używając cykliniarki, ale przy tak małej powierzchni, liczbie kątów i nierównościach kosztowałoby to całkiem sporo i czasu i pieniędzy. Poza tym nie byłoby takiej satysfakcji, że zrobiłam to sama. A pozostała ogromna duma i samozadowolenie.

Podłoga odnowiona. Wystarczy polakierować.

Jak usunąć osad i pleśń w pralce?

Temat pleśni w pralce jest iście kontrowersyjny.

Z kimkolwiek się nie rozmawia, nikt oczywiście nie ma tego problemu 😉 Co nie zmienia faktu, że on jednak istnieje. Najczęściej jest dość skrupulatnie ukryty. Czai się za szufladką na proszek albo w gumie przy drzwiczkach. Zaczynamy go zauważać, dopiero gdy z naszej pralki  wydobywa się specyficzna woń. Zapach wilgoci, stęchlizny. Pranie, pomimo dodawania płynów do płukania nie pachnie tak świeżo, jak powinno.

Znacie to?

Pewna pralka miała właśnie tę przypadłość. Szukałam w internecie na różnych forach i nie tylko informacji, jak sobie z tym poradzić. Jedni do czyszczenia pralki polecali wodę utlenioną. Inni sodę z kwaskiem cytrynowym. Niestety spektakularnych efektów nie było. I tak jak samą szufladkę na proszek i płyny można by w ten sposób odświeżyć, to pozostał problem tego, co ukazało się po jej wyjęciu. Miejsce z małymi dyszami wpuszczającymi wodę do pralki. I to właśnie to miejsce było najbardziej newralgiczne.

Wpadłam na pomysł.

Zastosowałam jeden z produktów, który mam w sprzedaży, a który wykorzystuję w domu do różnych rzeczy (kiedyś Wam je opisze). Teoretycznie według producenta to uniwersalny preparat przeznaczony do czyszczenia i usuwania tłuszczu z wszelkiego rodzaju powierzchni. Produkt typowo przeznaczony do czyszczenia okładzin zewnętrznych na elewacjach, PCV, odtłuszczania ścian przed ponownym nałożeniem farby. Czyści też powierzchnie z aluminium, cynku, mosiądzu, powierzchnie galwanizowane oraz ze stali nierdzewnej, plandek z tworzywa sztucznego. Nadaje się również do czyszczenia powierzchni mineralnych wykonanych z płytek, kamionki, marmuru itp. Może też być wykorzystywany 

jako detergent przemysłowy (np. przez myjnie automatyczne), do części mechanicznych, silników zespołów prądotwórczych itp. No zastosowanie szerokie. O pleśni jednak nic nie wspomniano. Myślę sobie, a co tam. Produkt na bazie wody. Zaszkodzić mojej pralce nie zaszkodzi. Ku mojej radości litrowe opakowanie Aqua 03 ma atomizer. Cała moja przygoda z czyszczeniem pleśni zakończyła się w jakieś 30 minut od naniesienia preparatu. 

 

Popryskałam bowiem, odczekałam około 10 minut i wyczyściłam starą szczoteczką do zębów. Na niektóre miejsca naniosłam preparat raz jeszcze i po powtórnym odczekaniu użyłam wspomnianej uprzednio szczoteczki. I już. Po kłopocie. Przyznam, że byłam w lekkim szoku. Po tym, jak wcześniej spędziłam z dwie godziny, szukając informacji w necie, jak to zrobić i doliczając czas na czyszczenie wskazanymi na forach metodami, uznałam, że muszę opisać, jak można zrobić to w zaledwie pół godziny. A biorąc pod uwagę, że środek ma tak szerokie zastosowanie, to zamieniłam wszystkie dotychczas używane w domu środki właśnie na Aqua 03. Ale o tym opowiem Wam innym razem 😉

Na koniec puściłam pusty cykl pralki na maksymalnej temperaturze, wlewając odrobinę płynu Aqua 03  i dodając kwasku cytrynowego dla odświeżenia. Pralka jak nowa 😉